


Ponad sto osób i jedna fotografia. Kilka refleksji po wernisażu w Kopalni Ignacy
Przez wiele lat wydawało mi się, że fotografia jest zajęciem zasadniczo samotniczym. Owszem, bywa pretekstem do spotkań, rozmów i podróży, jednak sam akt fotografowania pozostaje czynnością niemal kontemplacyjną. Fotograf najczęściej funkcjonuje niczym flâneur opisany przez Baudelaire’a, niespieszny obserwator rzeczywistości, przemierzający świat z aparatem przewieszonym przez ramię i głową pełną pytań, na które nikt nie oczekuje odpowiedzi.
Właśnie dlatego wieczór 13-go czerwca 2026 roku w Zabytkowej Kopalni Ignacy w Rybniku okazał się dla mnie doświadczeniem tak zaskakującym.
Przygotowując wystawę, spodziewałem się kameralnego spotkania. Kilkudziesięciu gości, rozmów o zdjęciach, kilku pytań i tradycyjnego już przeglądu śląskiej meteorologii. Tymczasem rzeczywistość postanowiła przeprowadzić eksperyment na moich przewidywaniach.
Na wernisażu pojawiło się ponad sto osób.
Nawet dziś, kilka dni po wydarzeniu, liczba ta wydaje mi się odrobinę nierzeczywista. Przez lata fotografowania przyzwyczaiłem się raczej do funkcjonowania za kulisami niż w centrum uwagi. Fotograf zazwyczaj pozostaje niewidzialny. To jego zdjęcia podróżują, zdobywają nagrody, pojawiają się w Internecie czy na ścianach galerii. Autor natomiast często pozostaje jedynie sygnaturą w rogu kadru.
Tym razem było inaczej.
Wernisaż rozpoczął się od niemal godzinnej prelekcji połączonej z prezentacją multimedialną. Nie chciałem jednak tworzyć klasycznego wykładu, przypominającego bardziej konferencję naukową niż spotkanie wokół fotografii. Zależało mi na czymś znacznie bliższym rozmowie. Opowiadałem więc nie tylko o samej wystawie, lecz także o projektach realizowanych przez ostatnie lata, o podróżach, przypadkach, błędach i inspiracjach.
Fotografia ma bowiem tę szczególną właściwość, że bardzo rzadko jest wyłącznie efektem technicznej sprawności. Oczywiście, można godzinami debatować o rozdzielczości matryc, charakterystyce obiektywów czy algorytmach odszumiających. Wszystko to ma znaczenie. Jednak prawdziwa wartość zdjęcia rodzi się najczęściej gdzieś pomiędzy doświadczeniem a emocją.
Pomiędzy drogą a jej wspomnieniem.
Podczas prezentacji publiczność obejrzała także kilka pokazów slajdów, które przygotowałem specjalnie na tę okazję. Zawsze uważałem, że fotografia najlepiej funkcjonuje w sekwencji. Pojedynczy obraz może zachwycać estetyką, ale dopiero seria tworzy narrację. Pojawia się rytm, dramaturgia, napięcie i coś, co filmoznawcy nazwaliby strukturą temporalną przekazu.
W świecie mediów społecznościowych przywykliśmy do konsumowania fotografii w sposób fragmentaryczny. Przewijamy setki obrazów dziennie, zatrzymując wzrok na kilka sekund. Tymczasem pokaz slajdów wymusza coś niemal rewolucyjnego – uwagę.
Patrzymy.
Czekamy na kolejne zdjęcie.
Pozwalamy historii rozwijać się we własnym tempie.
Dla fotografa jest to sytuacja wyjątkowa, ponieważ współczesna ekonomia uwagi niezwykle rzadko oferuje podobny luksus.
Najbardziej poruszającym elementem całego wieczoru nie była jednak sama prezentacja, ani fotografie zawieszone na ścianach. Byli nim ludzie.
Wśród gości znalazły się osoby, które znam od wielu lat, przyjaciele, członkowie rodziny, znajomi z rowerowych wypraw, podróżnicy, fotografowie oraz ludzie, których spotkałem wcześniej jedynie w przestrzeni cyfrowej. Pojawiły się również osoby zupełnie mi nieznane, które zdecydowały się przyjść wyłącznie dlatego, że zainteresowała je fotografia. Jedną z największych i najbardziej wzruszających niespodzianek sprawili mi jednak przyjaciele jeszcze z czasów liceum. Tomek przyleciał specjalnie na wernisaż z Wielkiej Brytanii, a Łukasz, którego nie widziałem od szesnastu lat, pojawił się niespodziewanie wśród gości. Są takie momenty, które uświadamiają człowiekowi, że upływ czasu jest kategorią względną, wystarczy kilka minut rozmowy, by kilkanaście lat nieobecności skurczyło się do rozmiarów jednej długiej przerwy między lekcjami.
Oczywiście, muszę też wspomnieć i podziękować moim uczniom, obecnym i byłym, których obecność cieszy mnie w sposób szczególny. Młodość ma swoje prawa i swoje pokusy, jednak mimo wcześniej wspomnianych, spora grupa zdecydowała się spędzić ten wieczór razem ze mną. Wdzięczność!
To właśnie ten aspekt wydarzenia zrobił na mnie największe wrażenie.
Żyjemy w epoce paradoksalnej. Nigdy wcześniej komunikacja nie była tak łatwa, a jednocześnie tak często powierzchowna. Możemy rozmawiać z drugim końcem świata w czasie rzeczywistym, lecz coraz rzadziej spotykamy się twarzą w twarz. Coraz częściej znamy awatary zamiast ludzi.
Tymczasem przez kilka godzin w Kopalni Ignacy wydarzyło się coś odwrotnego.
Ludzie rozmawiali.
Naprawdę rozmawiali.
Nie o algorytmach, zasięgach czy statystykach. Rozmawiali o podróżach, książkach, sztuce, inspiracjach i fotografiach. O miejscach, które warto odwiedzić. O kadrach, które zmieniły ich sposób patrzenia na świat. O projektach, które być może nigdy nie powstaną, ale już dziś żyją w wyobraźni.
Takie spotkania przypominają mi, że fotografia jest czymś znacznie większym niż obrazem zapisanym na karcie pamięci.
To medium społeczne.
Mechanizm wymiany doświadczeń.
Forma komunikacji, która potrafi przekraczać bariery językowe, kulturowe i pokoleniowe.
Nieprzypadkowo Walter Benjamin pisał o aurze dzieła sztuki. Choć jego rozważania dotyczyły przede wszystkim reprodukcji mechanicznej, trudno oprzeć się wrażeniu, że podobna aura pojawia się również podczas spotkań wokół fotografii. Nie w samym obrazie, lecz w relacji pomiędzy autorem a odbiorcą.
Żadna publikacja internetowa nie zastąpi rozmowy prowadzonej przed zdjęciem.
Żaden monitor nie odda atmosfery wspólnego oglądania fotografii.
Żaden komentarz nie będzie tak wartościowy, jak spojrzenie człowieka stojącego obok.
Po zakończeniu oficjalnej części jeszcze długo rozmawialiśmy. Pytania dotyczyły zarówno technicznych aspektów fotografii, jak i kwestii znacznie bardziej fundamentalnych. Jak znaleźć własny styl? Jak rozwijać projekt długoterminowy? Jak nie zgubić pasji w świecie permanentnej produktywności?
Nie znam uniwersalnych odpowiedzi.
Gdybym je znał, prawdopodobnie napisałbym podręcznik zamiast fotografować.
Wiem jednak, że większość wartościowych projektów rodzi się z konsekwencji. Nie z talentu, nie z przypadku i nie z chwilowej fascynacji nowym sprzętem. Rodzi się z regularnego wracania do tego samego tematu nawet wtedy, gdy początkowy entuzjazm dawno już wyparował.
Fotografia jest bowiem bardziej maratonem niż sprintem.
A czasami bardziej archeologią niż sportem.
Wymaga cierpliwego odkopywania znaczeń ukrytych pod warstwami codzienności.
Wracając tego wieczoru do domu, czułem przede wszystkim wdzięczność. Nie tylko za frekwencję, która zdecydowanie przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania. Także za energię, którą przynieśli ze sobą wszyscy obecni.
Ponad sto osób przyszło obejrzeć fotografie.
Jeszcze ważniejsze jest jednak to, że ponad sto osób przyszło spotkać się wokół fotografii.
To subtelna, ale fundamentalna różnica.
Zdjęcia wiszące na ścianach są jedynie punktem wyjścia. Prawdziwa wartość takich wydarzeń powstaje w przestrzeni pomiędzy ludźmi. W pytaniach, które padają po prezentacji. W opowieściach, które ktoś przypomina sobie pod wpływem jednego kadru. W inspiracjach, które zaczynają kiełkować podczas przypadkowej rozmowy przy filiżance kawy.
Właśnie dlatego wernisaż nie jest końcem projektu.
Jest jego kolejnym rozdziałem.
A jeśli fotografia rzeczywiście ma jakąś szczególną moc, to być może nie polega ona na zatrzymywaniu czasu, jak zwykliśmy powtarzać. Być może jej największą siłą jest zdolność do tworzenia spotkań pomiędzy ludźmi, którzy w innych okolicznościach prawdopodobnie nigdy nie zamieniliby ze sobą ani jednego słowa.
Jeżeli tak jest, to wieczór 13-go czerwca w Zabytkowej Kopalni Ignacy był jednym z najpiękniejszych fotograficznych doświadczeń, jakie miałem okazję przeżyć.
I za to wszystkim obecnym pozostaję niezwykle wdzięczny.
Dziękuję również za fotorelację – zdjęcia tutaj udostępnione wykonali:
- Bartek Wycisk @bueno.phot0
- Patryk Kaworek @rybnickie_wloczykije
- Adrian Zieliński @adikfel
- Rafał Torbicki @torbicki.fotografia



























































